Wczoraj byłem świadkiem pożaru w mojej okolicy. W jakimś domku jednorodzinnym było spięcie instalacji elektrycznej, iskra zaprószyła ogień i tak się zaczęło. Niestety dzień pracujący, osiedle dość nowe z młodymi ludźmi, więc mało ludzi akurat w domu.
Zanim ktoś zauważył dym, ogień strawił większość budynku i już zaczynał się rozprzestrzeniać na kolejne. Na szczęście dzięki sprawnej akcji ratunkowej straży pożarnej, tylko jeden budynek spłonął. Dzięki Bogu nikomu nic się nie stało i nikogo w środku nie było. Właściciel domu zestresowany – nie dziwię się. Ale mówił, że jest dobrze ubezpieczony, więc przynajmniej tyle dobrego.
Cała ta sytuacja przypomniała mi, że nikt nie jest bezpieczny od różnych nieszczęść, człowiek miał ubezpieczenie, więc stanie na nogi, a co by było, gdyby nie miał? Koniec, załamać się tylko. Dlatego ja nigdy nie oszczędzam jeśli chodzi o ubezpieczenie mieszkania. Jakieś inne, turystyczne albo AC samochodu to mogę zrozumieć, że ludzie nie chcą pieniędzy wydawać. Ale nieruchomości to powinno być w ogóle obowiązkowe...

